Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Przeczytana w 2010’ Category

Nie będę się rozdrabniać, bo to co napiszę, tyczy się zarówno ‚Utraconej’ jak i ‚Za podszeptem diabła’, które to książki przeczytałam jakiś czas temu. I mocno się zawiodłam…

Po pierwszym kryminale wymienionej autorki byłam zachwycona (klik). Miałam wielką nadzieję, że pozostałe powieści są równie dobre. Niestety.

Najważniejszy mój zarzut – NUDA. Naprawdę. Ani ‚Utracona’, ani ‚Za podszeptem diabła’ nie trzymały mnie w napięciu. Bardzo często odkładałam je na bok, bo po prostu zaczynały mnie nudzić. Nie działo się nic ciekawego, nic niespodziewanego. Nic, co kazałoby mi podświadomie czytać czytać czytać, za jednym razem, do końca. A ja takie właśnie kryminały lubię. Dlatego w ogóle lubię kryminały.

Mam wrażenie, że te książki były pisane ‚na siłę’. Bez polotu. Ja rozumiem, że to mają być kryminały z wątkami obyczajowymi/psychologicznymi. Jednak – albo albo. Albo skupiamy się na wątku kryminalnym i reklamujemy książki jako ten rodzaj literatury, dodając jeszcze, że są na miarę Mankella, albo wybieramy powieści obyczajowe z nutką kryminału w tle i zostawiamy biednego szwedzkiego autora w spokoju.

Co do samej fabuły… Ta w ‚Utraconej’ zapowiadała się naprawdę świetnie. Początek niezły, ‚problem’ kryminalny również. Zamordowana Hinduska w małej norweskiej wiosce. Nikt nic nie wie, nikt nic nie widział. Szkoda jednak, że z nic z tego ciekawego później nie wynikło. A wplecenie zakochanej nastolatki to już dla mnie cios poniżej pasa.
Mam wrażenie w ogóle, że Fossum ma problem z rozwinięciem akcji. Początek, zakończenie – w porządku. Ale to co się dzieje pomiędzy, już nie jest takie super i to właśnie przez to tak się zniechęcam (przypomina mi to trochę ‚Klub Dantego’ – katorga!). Bo podobnie, jak z ‚Utraconą’, sprawa miała się z ‚Za podszeptem diabła’. Dwójka zwichrowanych nastolatków, jeden umierający, drugi trzymający język za zębami. Jednak wywody narratora – mordercy, kompletnie jakoś mnie nie poruszyły… I tak to właśnie jest z panią Fossum.

Jeśli chodzi o skandynawskie kryminały, to jednak Mankell nadal przoduje i nie widać godnego następcy.

Reklamy

Read Full Post »

Ah, ah, ah. Jak ja mogłam wcześniej nie zapoznać się twórczością Karin Fossum!? Jestem zachwycona. 🙂

Świetny, wciągający kryminal z wątkiem psychologicznym. Na miarę Mankella, naprawdę.

Powieść zaczyna się od zaginięcia kilkuletniej dziewczynki. Do akcji poszukiwawczej zostaje wysłany inspektor Konrad Sejer. Wdowiec, ojciec i dziadek, samotny, za towarzystwo ma psa. Doświadczony w swoim fachu. Do pomocy dostaje młodego policjanta Jakuba Skarre. Razem zabierają się do pracy. Jednak dzień po sprawie zaginionej dziewczynki, trafia się inna, o wiele większa. Sprawa zamordowanej młodej kobiety.

I tutaj zaczynają się schody. Nie ma żadnych śladów, żadnych dowodów, wskazówek. Sejere i Skarre muszą ‚wejść’ w otoczenie, zapoznań się dokładnie z rodziną, znajomymi i okolicznymi mieszkańcami. Po nitce do kłębka… 😉

Zakończenie jest zaskakujące i zawiłe. Nie tego się spodziewałam, a w trakcie czytania przeleciały mi przez głowę różne możliwości.

Mistrzowsko skonstruowany kryminał. Wyrazisty główny bohater, ciekawe postacie. Świetny wątek kryminalny i dobrze poprowadzona akcja. Do tego znakomite ‚pióro’ autorki. Czegoż chcieć więcej?
Zabrałam książkę w podróż, licząc, że starczy mi na jazdę w obie strony. Jednak jak zaczęłam, tak skończyłam, nie mogąc się oderwać. Całe szczęście, że mam jeszcze dwie pozycje tej autorki. 😀

Naprawdę gorąco polecam!

Ocena: 5/5

Read Full Post »