Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Wyzwania czytelnicze’ Category

Kolejne, bardzo ciekawe, literackie wyzwanie organizowane przez Padmę. Tym razem poznawać będziemy Amerykańskie Południe. Minimum 3 lektury, czas do końca marca. Więcej szczegółów tutaj: http://amerykanskiepoludnie.blox.pl/

Moja wstępna lista wygląda tak:

  • ‚Zabić drozda’ – Harper Lee
  • ‚Sprzysiężenie osłów’ – John Kennedy Toole
  • ‚Smażone zielone pomidory’ – Fannie Flag

Zobaczymy co z tego wyjdzie.
A wszystkich serdecznie zachęcam do udziału, będzie ciekawie. 😀

Reklamy

Read Full Post »


To moje pierwsze czytelnicze wyzwanie, te zdecydowanie najciekawsze z dotychczasowych (w mojej opinii, oczywiście). Udało mi się przeczytać 3 książki, odwiedziłam 3 różne zakątki świata, w których nigdy wcześniej jeszcze nie byłam.
Trzy książki, może to i mało, ale podróżowałam czytelniczo po całym świecie, z tym, że w większości danych państw już byłam wcześniej, dlatego tych lektur nie zaliczam do wyzwania.

Przeczytałam:

‘Mam łóżko z racuchów’ – Jaclyn Moriarty (Australia)
‘Mogę odejść, gdy zechcę’ – Young-ha Kim (Korea Południowa)
‘Gorączka w Hawanie’ – Leonardo Padura (Kuba)

Odwiedziłam trzy różne kraje i kontynenty. Zdecydowanie najbardziej podobało mi się na Kubie. 😉

Dziękuję serdecznie Padmie za zorganizowanie wyzwania. Czekam na kolejne!

Read Full Post »

Moje pierwsze, tak bliskie, spotkanie z Hawaną. Ale za to jakie udane! 😉

Mario Conde, detektyw z hawańskiej policji, osoba uwielbiająca rum, kobiety i kuchnię matki jego przyjaciela, Chudego. Dodatkowo niedoszły pisarz, miłośnik Hemingweya.
W czasie kilku dni wolnych od pracy, dostaje telefon od Szefa. Nieznoszący sprzeciwu głos każe mu się natychmiast stawić na posterunku. Na kacu, ledwo żywy, jedzie tam i spotyka go zdecydowanie niemiła niespodzianka. Zaginął Rafael Morin, ważna postać w świecie handlowym. I, co najgorsze, dawny znajomy, szczerze nielubiany przez Conde. Ostatnią rzeczą jakiej by pragnął, jest szukanie Morina. Tak się wszystko zaczyna…

Leonardo Padura nakreśla bardzo ciekawy obraz lat 80/90 kubańskiej Hawany. Z jednej strony dziwki, dealerzy, zabijające dla roweru dzieciaki, a z drugiej zapaleni miłośnicy sportu i kochające matki.
Interesująco przedstawił również pracę tamtejszej policji. Przejmujący się swoją rolą przedstawiciele władzy, dobre kontakty między nimi. Wszyscy cel mają jeden – znaleźć przestępcę i próbować powstrzymać to co się dzieje (a dzieje się źle).

Leonardo Padura jest pierwszym pisarzem, którego poznałam i który tworzy tak długie zdania. 😆 Na kilka/kilkanaście linijek tekstu. Czytając niektóre fragmenty, czułam się jak atakowana z karabinu maszynowego. 😛 Ale to nie minus, tylko taka refleksja.

Szczerze polecam i już nie mogę się doczekać przeczytania kolejnej powieści tego autora. 🙂

Ocena: 5/5

Read Full Post »

kroeaaJeśli wszyscy koreańscy pisarze tak piszą, to nie ma na co czekać, zabieram się za poznawanie ich dzieł bliżej. 8)

Drugą moją peryferyjną lekturą była książką ‚Mogę odejść, gdy zechcę’ autorstwa Young-ha Kim’a.

Cudowna i głęboko poruszająca lektura. Cudowna, pomimo, że dotyczy czegoś tak nieprzyjemnego, jak śmierć.

Książka jest króciutka, niewiele ponad sto stron. Ale za to jakich stron.
Głównym bohaterem jest osoba, która zajmuje się organizowaniem śmierci innym. Po prostu, pomaga im popełnić samobójstwo. Do każdego podchodzi indywidualnie, nie każdemu składa takie propozycje. Jak sam mówi ‚nie chce mieć wielu klientów’. Ma opracowane różne sposoby zakończenia danego żywotu – powieszenie, podcięcie żył, czy też zatrucie gazem.
Oprócz owego głównego bohatera, poznajemy historię paru innych osób. Osób, których łączy jedno – samotność i cierpienie. Cierpienie, które doprowadza do tego, że w głębi duszy pragną skończyć ze swoim życiem. Zostajemy krótko zapoznani z ich losem, ich rozterkami i problemami. Nie wszyscy zginą, niektórzy będą się zastanawiali, niektórzy podejmą decyzję i bez pomocy naszego głównego bohatera.
Lecz wszyscy oni, sami zadecydowali o tym, jak i kiedy odejść z tego świata. To była ich własna decyzja, dotycząca ich własnego życia. I chyba ta najważniejsza…

Spotkamy się w Maronnier Park albo natkniemy się na siebie na rogu ulicy. Podejdę do ciebie bez uprzedzenia i spytam znienacka:
– Zaszedłeś już tak daleko, ale nic się nie zmieniło, prawda?
I dodam:
– A nie chciałbyś odpocząć?
I wtedy weźmiesz mnie za rękę i pójdziesz za mną.

Ocena: 5/5

ps. A teraz lecę poprzeglądać książkowe blogi, bo jestem ciekawe, jak ocenili tę książkę inni. 🙂

Read Full Post »

racuchyPierwsza peryferyjna powieść. Zaczęłam swoją przygodę z tym wyzwaniem od dalekiej Australii.

‚Mam łóżko z racuchów’ opowiada o rodzinie Zingów oraz szkolnej nauczycielce Cath Murphy. Właśnie ona i dwie siostry – Marbie, Fancy – są w zasadzie głównymi bohaterkami, na których opiera się cała książka.

Fancy, najstarsza, wydawałoby się, że jest typową kurą domową. A jednak. W wolnych chwilach pisze powieści erotyczne, ale jej celem jest napisanie książki, która zdobędzie literacką nagrodę. Matka Cassie Zing, żona Radcliffa.

Marbie, młodsza siostra, jest osobą trochę postrzeloną. Niby bardzo szczęśliwa, bo zamieszkała z ukochanym Vernonem i jego siostrą, Listen, niby robi wszystko, żeby ich nie stracić, ale jeden bezmyślny ruch i… 😉

Cath Murphy jest nauczycielką Cassie Zing, która to uczy się w klasie 2. Pomimo bolesnego rozstania z chłopakiem, ma niesamowite szczęście – wygrywa praktycznie w każdych konkursach, w któych weźmie udział, otrzymuje stypendia. A do tego spotyka faceta swoich marzeń. Nie wszystko jednak jest takie kolorowe. 😉

Początkowo, czytając książkę, miałam wrażenie, że czytam zwykłe romansidło, ale w australijskich wydaniu.

A Cath pomyślałam: „Tak naprawdę, Suzanne, ten nowy facet jest MÓJ”.
Ponieważ to ona była nauczycielką w drugiej klasie.

Mam nadzieję, że nie spóźnię się w piątek. (…) Otworzy się przede mną po kilku drinkach, ja zaś będę słuchała współczująco i rozśmieszę go żarcikami. (…)
W jakie kolory powinnam się ubrać? Jaki kolor dominuje w Borrowed Cat? Mój strój nie powininen się kłócić z kolorem ścian.

Tak, to był właśnie głównym wątek ciągnący się przez większość książki, wątek dotyczący Cath Murphy. Przyznaję, nie przypadła mi ona szczególnie do gustu.

Drugi ważny wątek, to Rodzinny Sekret Zingów. Rodzinny, więc zaangażowana cała rodzina, sekret, więc ściśle tajny. Nawet dla czytelnika, przed którym jest otwierany powoli i stopniowo. Owy czytelnik dowiaduje się szczegółów sekretu dopiero na samym końcu książki, wcześniej wysyłane są tylko różne aluzje. To chyba jest to, co najbardziej przy tej powieści człowieka trzyma, ta nutka napięcia i ciekawości.

Mnóstwo wątków pobocznych, jak chociażby z Listen i jej problemami, czy zachowaniem Cassie w szkole.

A sama Australia? Niewiele jej w tej książce. Jest mnóstwo opisów, ale opisów poczynań bohaterów, nie otaczających ich widoków, czy zwyczajów mieszkańców. A szkoda.

Co mnie najbardziej rozśmieszyło? Moment, kiedy w Sydney zaczął padać śnieg. Było O stopni, a tam wpadano w panikę, siedziano pod kocami w domach, władze zakazywały jazdy samochodem. Było to wielkie, niewyobrażalne wydarzenie, bo przecież w Sydney śnieg nie pada. A do tego jeszcze ten mróz. 😉

Książkę przeczytać warto, chociaż nie zgadzam się, że jest ona bajeczna i pełna magii. Chyba, że dla kogoś ten Sekret to magia, nie wiem. Prędzej powiedziałabym, że jest absurdalna. Tak, absurdalna. Ale i tak, miłe czytadło na wakacyjne wieczory.

sydney-manly

Ocena: 4/5

Read Full Post »

wyzwanie

Ruszyło kolejne wyzwanie czytelnicze, które zdecydowanie przypadło mi do gustu. Podróżować literacko uwielbiam, dlatego bardzo chętnie się przyłączam. Niestety (albo stety) tytułów, z którymi chciałabym się zapoznać jest mnóstwo, dlatego na razie podaję dwa pewniaki:

Egipt: ‚Mapa miłości’ – A. Soueif
Australia: ‚Mam łóżko z racuchów’ – J. Moriarty

Obie lektury będą chyba najbardziej zrecenzowanymi przez uczestników wyzwania, oryginalna nie jestem. 8) Trzecia książka wyjdzie ‚w praniu’ zapewne, ale najchętniej sięgnęłabym po coś z Ameryki Południowej. 🙂

Read Full Post »