Kanały:
Wpisy
Komentarze

Kreativ Blogger

Bardzo mi się miło zrobiło, kiedy dowiedziałam się, że zostałam wytypowana przez Miss Jacobs do nagrody Kreativ Blogger. Serdecznie dziękuję. :)

Teraz ja powinnam wytypować 7 osób. Od razu przepraszam, jeśli powtórzę się z nominacją, ale nie śledziłam tego tak dokładnie. Uzasadnienie będzie jedno dla wszystkich – po prostu czerpię z Waszych blogów inspiracje i uwielbiam na nie zaglądać.

Moje nominacje:
Zosik i jej Lekturki
Mariah w Zaciszu literackim
Mary z jej 2lewąstroną
Aga z Czytam, bo lubię
Lilithin i jej Czytatnik
Inblanco z Zakładki do książek
Anna z Przeczyłam książkę

Oczywiście zaglądam na dużo dużo więcej książkowych blogów, sprawę ułatwia mi zdecydowanie Biblioteczka (fantastyczny pomysł!).

Na koniec jeszcze wrzucam, znaleziony u Medoli, pewien filmik:

Cudna sprawa, uwielbiam takie akcje. :)

Pozdrawiam serdecznie!

Urodziny ;-)

Nie, nie moje. Moje były parę dni temu. :P

Henning Mankell

Obchodzi dziś za to urodziny Henning Mankell. :) Przyszedł na świat w Sztokholmie, 3. lutego 1948. To już 62. rocznica…

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć mu zdrowia, energii i chęci do napisania jeszcze kilku tomów z Wallanderem w roli głównej. 8)

Sto lat! :)

Nie wiem czy to przez to, że naczytałam się niepochlebnych recenzji, czy może dlatego, że po prostu to średnio udana książka, ale – to zdecydowanie nie jest to, co ‘Nie oglądaj się’ tej samej autorki.

Główny bohater, Errki Jorhma, lokalny psychopata. Siejący grozę wśród społeczeństwa. Matkę zabił, księdza zabił, teraz biedną staruszkę. Wariat, morderca, i te sprawy. :lol: Główny podejrzany w bieżącej sprawie prowadzonej przez (oczywiście) Konrada Sejera. Uciekł ze szpitala i tyle go widzieli… ;-)

Przez sporą część książki on jest narratorem, wcielamy się w niego, w jego sytuację, sposób myślenia. Działał mi trochę na nerwy. :P Karin Fossum znowu wplotła wątki psychologiczne i obyczajowe do tych kryminalnych. Chociaż, powiedziałabym nawet, że jest na odwrót. Sprawę kryminalną oczywiście mamy, morderstwo Halldis oraz napad na bank w mieście. Nie jest to jednak główny problem książki, Fossum więcej czasu poświęca tym innym aspektom. A ja tego nie chcę w kryminale, no. (Na aż taką skalę).

Tym razem to nie była trzymająca do końca w napięciu powieść z Norwegią w tle. Nie był to też gniot, broń boże. Po prostu porównując tę i poprzednią książkę Fossum, zdecydowanie na prowadzenie wysuwa się ‘Nie oglądaj się’. Każdy jednak może napisać przecież coś słabszego, dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak wsiąknąć w kolejny tom przygód Konrada Sejera – ‘Za podszeptem diabła’.

Czytam tę recenzję i wychodzi na to, jakby ‘Kto się boi dzikiej bestii’ było książką nie wartą przeczytania. Wręcz przeciwnie, zachęcam. Tylko proszę się nie zrażać, jeśli to miałoby być Wasze pierwsze spotkanie z Karin Fossum. :P

- A jak jest u pana w pracy? – zapytała.
- U mnie w pracy? – Zastanowił się przez chwilę. – U mnie w pracy mamy porządek, hierarchię służbową i dużo okropnych ludzi o bardzo silnych charakterach. – Spróbował zmienić nastron rozmowy, który stawał się trochę zbyt wesoły. – Niewiele miejsca na improwizację i fantazję. Praca polega przeważnie na poszukiwaniu drobiazgów, jak włosy, odciski lub krew. Ślady obuwia albo opon samochodowych. Później dołącza do tego psychologia i mimo, że nigdy nie zajmuje wiele miejsca w naszych raportach, jednak jest w nich obecna. Oczywiście to jedyny naprawdę fascynujący element naszej pracy. Gdyby nie on, robiłbym coś innego.

Ocena: 3,5/5

Styczniowe nabytki ;-)

Skromnie. :P

stosik

Od góry:

‘Zagadki kryminalne’ – Ken Weber
‘Czarna księga’ – Ian Rankin
‘Kobieta na krańcu świata’ – Martyna Wojciechowska

wygrana u Aerien :)

‘Tajemnica rodu Hegartych’ – Anne Enright

wygrana w Świecie Książki ;-)

gadżety z filmu ‘Opowieść wigilijna’ :P

Kolejne, bardzo ciekawe, literackie wyzwanie organizowane przez Padmę. Tym razem poznawać będziemy Amerykańskie Południe. Minimum 3 lektury, czas do końca marca. Więcej szczegółów tutaj: http://amerykanskiepoludnie.blox.pl/

Moja wstępna lista wygląda tak:

  • ‘Zabić drozda’ – Harper Lee
  • ‘Sprzysiężenie osłów’ – John Kennedy Toole
  • ‘Smażone zielone pomidory’ – Fannie Flag

Zobaczymy co z tego wyjdzie.
A wszystkich serdecznie zachęcam do udziału, będzie ciekawie. :D

Ah, ah, ah. Jak ja mogłam wcześniej nie zapoznać się twórczością Karin Fossum!? Jestem zachwycona. :)

Świetny, wciągający kryminal z wątkiem psychologicznym. Na miarę Mankella, naprawdę.

Powieść zaczyna się od zaginięcia kilkuletniej dziewczynki. Do akcji poszukiwawczej zostaje wysłany inspektor Konrad Sejer. Wdowiec, ojciec i dziadek, samotny, za towarzystwo ma psa. Doświadczony w swoim fachu. Do pomocy dostaje młodego policjanta Jakuba Skarre. Razem zabierają się do pracy. Jednak dzień po sprawie zaginionej dziewczynki, trafia się inna, o wiele większa. Sprawa zamordowanej młodej kobiety.

I tutaj zaczynają się schody. Nie ma żadnych śladów, żadnych dowodów, wskazówek. Sejere i Skarre muszą ‘wejść’ w otoczenie, zapoznań się dokładnie z rodziną, znajomymi i okolicznymi mieszkańcami. Po nitce do kłębka… ;)

Zakończenie jest zaskakujące i zawiłe. Nie tego się spodziewałam, a w trakcie czytania przeleciały mi przez głowę różne możliwości.

Mistrzowsko skonstruowany kryminał. Wyrazisty główny bohater, ciekawe postacie. Świetny wątek kryminalny i dobrze poprowadzona akcja. Do tego znakomite ‘pióro’ autorki. Czegoż chcieć więcej?
Zabrałam książkę w podróż, licząc, że starczy mi na jazdę w obie strony. Jednak jak zaczęłam, tak skończyłam, nie mogąc się oderwać. Całe szczęście, że mam jeszcze dwie pozycje tej autorki. :D

Naprawdę gorąco polecam!

Ocena: 5/5

Chyba jestem wyjątkiem, ale mnie osobiście Włochy kompletnie nie pociągają i nie kuszą. Nie mam marzeń pod tytułem ‘domek w Toskanii’ albo chociaż ‘wakacje nad włoskim morzem’. Fajnie, że są, niech będą, ale na wakacje to ja bym do Szwecji lub Francji wolała pojechać. ;-)

Po ‘Winnicę w Toskanii’ jednak sięgnęłam i był to całkiem udany wybór.

Ferenc Máté, Węgier, pisarz, żeglarz z zamiłowania. Mąż Candance i ojciec Bustera. Marzyciel, który jak sobie coś postanowi, to doprowadzi to do celu. I tak się stało właśnie ze słynną Winnicą w Toskanii.

Panu Máté zachciało się ruiny. Kilkusetletniej ruiny do odremontowania i doprowadzenia do stanu używalności. Z winnicami oczywiście. Nie mógł być to już odnowiony dom lub taki ledwo wybudowany. Nie, to miała być stara i zniszczona ruina. Po wielu poszukiwaniach, przejechaniu Toskanii wzdłuż i wszerz, prawie poddaniu się, Candance, jak zwykle niezawodna, znalazła. Znalazła to, czego Ferenc Máté tak pragnął.

Il Colombaio. Trzynastowieczny klasztor położony w dolinie Montalcion. I 24 hektary doskonałych pól pod winnice. Miłość od pierwszego wejrzenia. :)

Autor po kolei zapoznaje nas ze wszystkim, co związane jest z odnawianiem jego wymarzonego domu i powstawaniem wyśnionej winnicy. Czytając, wspólnie z autorem przez wszystko przechodzimy. Każde sukcesy, niepowodzenia odczuwamy razem z Máté. Z jego przyjaciółmi, robotnikami, dziwnymi perypetiami, zdecydowanie nie można się tu nudzić.

Ferenc Máté opowiada z wielką pasją. Widać i czuć, że to jest właśnie to co kocha – rodzina, Il Colombaio, Toskania. Pomimo tych wszystkich niepowodzeń, on się nie zraża i ciągnie dalej budowę domu i przygotowania pod działalność pierwszej własnej winnicy. Co kończy się takimi efektami, o jakich pewnie w ogóle nie śnił. :) Ale na co zasługiwał.

Powieść czyta się jednym tchem, jakby czytana historia była przez kogoś właśnie opowiadana na żywo. Baaaardzo przyjemna lektura. Szczególnie na te śnieżne mroźne dni.

Ocena: 4,5/5

ps. Jeśli ma ktoś ochotę zobaczyć, jak wygląda owa winnica, zapraszam na oficjalną stronę autora: http://www.ferencmate.com/

ps2. Ale do Włoch nadal się nie przekonałam. :P

Podsumowanie roku 2009

Wszyscy robią podsumowania, to i ja coś skrobnę na ten temat.

Przeczytałam 50 książek. Z wyniku jestem bardzo niezadowolona, kiedyś było tego minimum dwa razy więcej. Niestety, tak się jakoś w tym roku układało, że czasu i chęci na czytanie było, oględnie mówiąc, mało.
Nie wszystkie lektury zostały zrecenzowane – w niektórych przypadkach dochodziłam do wniosku, że nie warto o nich wspominać, niekiedy po prostu mi się nie chciało pisać. Zapewne będzie tak również i w nadchodzącym roku, nie widzę potrzeby pisania o wszystkich przeczytanych książkach. ;)

Jakie lektury dominowały? Kryminały oczywiście, zdecydowanie jest to mój ulubiony gatunek. Oprócz tego trochę książek związanych z Azją i innymi peryferiami literackami. Polubiłam również mocno nowy (dla mnie) rodzaj powieści – tych opisujących perypetie związane z życiem w obcym kraju.

Nadal wierna byłam Henningowi Mankellowi. W końcu to on zaszczepił we mnie miłość do kryminałów skandynawskich. Jak i Aleksandrze Marininie, autorce rosyjskich powieści detektywistycznych. Inni ‘powracający’ pisarze to: Zafon, Schmitt, Cejrowski czy nawet Rowling. ;-)

Odkryłam również nowych autorów, po których książki sięgnę znowu, na pewno. Wymienić tutaj mogę Kathy Reichs, Marcina Bruczkowskiego, czy Leonardo Padurę.

Myślałam o Książce Roku. I chyba trudno byłoby mi taką wybrać. Przeczytałam sporo świetnych lektur, ale żadnej raczej nie potrafiłabym wynieść ponad resztę. I z tego powodu, zrobiłam listę Top 3.

Najlepsze przeczytane książki w 2009:
1. ‘Gorączka w Hawanie’ – Leonardo Padura (za klimat, za styl, za Mario Conde)
2. ‘Nie będę Francuzem’ – Mark Greenside (za Francję i humor)
3. ‘Mogę odejść, gdy zechcę’ – Young-ha Kim (za temat i podejście do niego, za samą historię i bohaterów)

Porażek również trafiło się kilka, chociaż taka największa i najboleśniejsza to ‘Total Cheops’ pana Izzo. Nie, nie i nie.

Ile książek mi przybyło w tym roku? W sumie nawet trudno powiedzieć, ale nie było ich specjalnie wiele. Z pobieżnych obliczeń, na moje półki trafiło około 80 książek. Częścią z nich nie chwaliłam się na blogu, a szkoda.
Drugie tyle, a może i jeszcze więcej (zapewne…) czeka nadal na przeczytanie. Nawet mam ambitny plan ułożenia tego w kupkę, ale nie wiem, czy na pewno chcę wiedzieć, ile tego jest. :P

Jedyne plany na przyszły rok to: czytać więcej i wytrwać w blogowaniu.

Życzenia będą jutro. :P

ps. A żeby miło zakończyć ten rok, złożyłam zamówienie na parę książek w jednej z internetowych księgarni. 8)

Urodziny…

…Książkowni!

Tak, mili Państwo, obchodzimy dzisiaj nasze pierwsze urodziny. :D Przyznam, że nie spodziewałam się, że tyle tu wytrwam, pisząc, recenzując. Z małymi przerwami, ale się udało. ;-) Ależ ten czas leci…

Chciałam serdecznie podziękować wszystkim odwiedzającym i komentujący. Jak i innym blogowiczom, których z wielką chęcią odwiedzam i czerpię książkowe inspiracje. Bez Was, pewnie by Książkowni nie było. Prawie 5000 wejść w ciągu jednego roku – nigdy nie spodziewałabym się takiej liczby.

Życzę sobie tylko, żebym za rok znowu mogła tutaj świętować. :) Pozdrawiam!

Starsze wpisy »